Chrupiące, domowe kokosanki

Żeby być sprawiedliwą musiałabym zacząć od szczerego wyznania: jak ja kurna nie lubię dań z wiórkami kokosowymi. I nie dlatego że są niesmaczne – bo są przecież genialne. Dlatego, że my w tej naszej polskiej kuchni ich po prostu nadużywamy. Jak już ktoś się za wspomniany kokos zabierze to miesza go w swoje potrawy w taki sposób że żyć się odechciewa. A przecież wiórki są tak specyficznym produktem że zbyt duża dawka  w przepisie może zrujnować cały nasz kulinarny wysiłek. To jest tak przykładowo jak w burgerze mamy za mało pieczywa, albo soli na paluszkach, albo czosnku w sosie który powoduje, że jest on ostry jak cholera i wspominamy go jeszcze dobę po zjedzeniu. Dla mnie takie jedzenie bez sensu. Smaki muszą się równoważyć, a nie walczyć o laur pierwszeństwa.

Czyli robimy tak – jak kokos to z głową. I moje kokosanki takie są. Odstawcie na bok wyobrażenia o białych jak mąka, gumowatych, ciągnących się i wilgotnych wyrobów sklepowych. Ja proponuję zgoła coś innego. Moje słodkości są drobne, uroczo spieczone z zewnątrz i mięciutkie na zewnątrz, a sam posmak kokosa jest bardzo subtelny. Minus domowych kokosanek jest taki że lubią one szybko twardnieć i warto przygotować taką porcję jaką akurat potrzebujemy a nie składować kokosanek w ilościach hurtowych (choć moim zdaniem nie ma sensu w ogóle przygotowywać czegoś, co miałoby leżeć u nas dłużej niż dobę). Dla dwóch osób 15 kokosanek wystarczy na niedzielny eko-podwieczorek. No to let’s go ;]

IMG_20150518_130218

IMG_20150518_131441
Składniki

200 g wiórków kokosowych
4 mrożone jak diabli białka jaj rozm. „M”
ok. 90 g masła
1 i 1/2 płaskiej łyżki mąki ziemniaczanej
cukier – ile zależy od Was, ale ja daję ok. 3/4 szklanki, bezpiecznie jest próbować w trakcie ubijania piany czy jest ona słodka

IMG_20150519_135500

IMG_20150519_135133

IMG_20150519_132856

Przepis

Hiperłatwizna. Białka w małej, plastikowej miseczce wkładamy do zamrażalnika na ok. 7 minut – chodzi o to by zrobiły nam się kryształki zamiast płynu. Czemu? Bo z zimnych białek świetnie ubija się bezy. W tym czasie masło rozpuszczamy w rondelku i mieszamy z wiórkami. Z białek przelanych do szklanej, o wiele większej miski ubijamy pianę. Pod koniec tego procesu dodajemy stopniowo cukier i mąkę. Ja ubijam pianę blenderem ze specjalną „końcówką”, ale nadal pamiętam jak Tata w naszym starym mieszkaniu ogrzewanym piecem kaflowym robił to ręcznie, trzepaczką (generalnie wspomnienia z tego okresu dzieciństwa mam niezłe – jak np. polował na myszy maczugą z Przesieki bodajże).

Ale dalej: próbujemy piany czy wystarczy cukru po czym jej część delikatnie mieszamy z wiórkami. Piekarnik nastawiamy na ok. 170 stopni, a dużą blachę do pieczenia wykładamy specjalnym papierem. Do naszej masy dodajemy resztę piany i formujemy kulki. Kokosanki wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy ok. 15 minut – po prostu do momentu aż będą złote. Najlepsze są gorące i warto spożyć je w ciągu doby. Smacznego.

IMG_20150519_123200

IMG_20150519_122037

IMG_20150519_120418

 

Dodaj komentarz