Smażone, duszone, zapiekane warzywa z selerem naciowym i nachosami

Jestem dzieckiem jesieni. Urodzona w listopadzie i spod znaku skorpiona, czyli spowinowacona z planetą Mars. A ponoć wszystkie kobiety są z Wenus. Jak czytam o skorpionicach to myślę że wizerunkowo to dobrze nie jest. „Kobiety te stanowią specjalny typ. Mają silne charaktery. Żadna inna nie dorównuje im mentalną dynamiką i energią. Potrafią być twarde, bezlitosne i mściwe, a ich gryzące kpiny mogą niejednego głęboko dotknąć”. Wybitnie jednak mi się nie zgadza „Skorpiona nigdy nie zjedna się, nie udobrucha i nie przekupi dobrym jedzeniem”. Mhm. Jasne. Kombinujcie dalej.

Co prawda to prawda – czasem jestem uparta jak osioł, zawsze strasznie pamiętliwa i dość wybuchowa. Do tego ciężko niektórym mnie dobrze poznać, rozgryźć, ale jak już się to komuś uda i nawiążemy nić porozumienia to będzie to znajomość na lata. Generalnie ponoć jak znasz kogoś minimum siedem lat to możesz być prawie pewnym, że będzie to relacja trwała. Skorpiony to ponoć również osoby dość mocno eksploatujące życie, temperamentne ale i uczuciowe. Nie wiem czy o tym ostatnim świadczy fakt, że czasem płaczę na reklamach karmelków „Werthers original” i rozpaczliwie marzy mi się posiadanie mini zoo na moim poddaszu w celu permanentnego głaskania owieczek. Wiem jedno – jako dziecko jesieni to właśnie tę porę roku upodobałam sobie najbardziej. Kakao, kocyk, deszczyk, kaloszki, parasol, męska pierś w gustownym swetrze z ukochanymi, drewnianymi guzikami, czapki, kozaki i szaliczki. No i jedzenie. Jesienne jedzenie. Jesienny „comfort food”. W ogóle długo nie rozumiałam o co chodzi z tym określeniem. W USA standardowy comfort food to np. makaron z serem. Są to potrawy klasyfikowane jako te z jednej strony tradycyjne, z drugiej kojarzące się z rodzinnym otoczeniem,  wspomnieniami, takie które są łatwe w przygotowaniu i zazwyczaj… tuczące. U mnie swego czasu to był rosół, cebula duszona na maśle z kiełbasą i kotlety mielone, ale odkąd nie jadam niczyich mięśni a na kościach nie gotuję wywarów mój comfort food wygląda zupełnie inaczej. Są to dania rozgrzewające, pikantne, takie wiecie – jesienne. Jak ta dzisiejsza propozycja wzbogacona o jeden ciekawy składnik – nachosy. Nachosy mi przyszły do głowy dzięki miłości absolutnej do Tarantino, a w tym jego pięknego hołdu dla klasyki kina jakim jest „Death Proof”. No i Stuntman Mike. A co jadł ów Mike w knajpie? Meksykańskie żarcie z opiekanymi nachosami i serem. I u nas też tak będzie. Bardzo smacznego.

IMG_20150713_110326

IMG_20150713_105738

Składniki

mała cebula
5 małych ziemniaków
3 łodygi selera naciowego
ok. 1/2 maleńkiej cukinii
2 ząbki czosnku
odrobina oliwy
250 ml bulionu warzywnego już doprawionego, osolonego
1 papryka mała biała i 1 dorodna czerwona
1 papryczka ostra np. pomarańczowa jalapeno
2/3 szklanki ugotowanego w osolonej wodzie i obranego bobu
ok. 20 g sera Lazur
ok. 3 łyżki pokruszonego sera feta
1 tortilla
3 łyżki sera żółtego np. salami startego na małych oczkach tarki
łyżka posiekanej natki pietruszki
trochę pieprzu i ziół prowansalskich

IMG_20150713_112047

IMG_20150713_111126

IMG_20150713_111256

Przepis

Przygotowujemy warzywa. Cebulę i czosnek szatkujemy, cukinię kroimy w kostkę, białą i czerwoną paprykę w słupki. Seler naciowy delikatnie obieramy i kroimy na małe kawałki, a surowe ziemniaki na plasterki. Posypujemy pietruszką. Wszystko to smażymy na oliwie ok. 10 minut, dorzucając ostrą papryczkę w całości. Po tym czasie zalewamy warzywa bulionem i dusimy do momentu zredukowania sosu. Dodajemy bób, mieszamy i wyłączamy gaz. Ja moją potrawę przygotuję od A do Z na patelni gdyż jest cała z metalu, jeśli takiej nie macie przełóżcie mieszaninę do naczynia żaroodpornego. Posypujemy warzywa pieprzem i ziołami prowansalskimi, serem feta i lazur. Nie trzeba go solić bo podkręcił już smak, a jalapeno – przyjemną wyrazistość. Wkładamy danie do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na ok. 15 minut. W tym czasie wykorzystując nagrzany piekarnik przygotowujemy także nachosy tnąc tortille na kawałki i piekąc do zrumienienia. Wyjmujemy nachosy i danie i posypujemy warzywa serem żółtym. Znów wkładamy do piekarnika by salami się zapiekł. To zajmie nam dosłownie kilka minut. W końcu wyciągamy zapiekankę i na koniec wtykamy głęboko i niedbale między warzywa nasze nachosy. Podajemy z dowolną surówką.

IMG_20150713_110806

IMG_20150713_110639

IMG_20150713_110023

IMG_20150713_105614

Dodaj komentarz