Chill i grill – czyli aromatyczne faszerowane pieczarki, rozpływający się camembert z gorącymi śliwkami i koreczki z cukinii i sera feta

Każdy ma swoje magiczne miejsca do których często wraca – jeśli nie osobiście, to przynajmniej myślami. Niektórym wiążą się one ze wspomnieniami rodzinnych wakacji. Innym z romantycznym wyjazdem. U mnie to właśnie ta druga opcja. W Półwyspie Helskim zakochałam się od pierwszego wejrzenia i ta miłość trwa od kilkunastu lat. Najpierw miałam romans z Jastarnią. W sumie nadal mam – zwłaszcza kulinarny. Jedzącym ryby polecam miejsce które być może nie zachwyca wyglądem ale powala smakiem na kolana – mianowicie smażalnię Kaper z właścicielem za ladą i jego wybitną kerguleną. Mocno przereklamowane jest zlokalizowane niedaleko „Łóżko”, gdzie w kolejce czeka się dwa razy – raz przed lokalem by w ogóle do niego wejść i drugi, na zamówione jedzenie. Na deser wybierzcie „Kredens”. To właśnie o tej kawiarni pisałam po mojej czerwcowej wizycie na półwyspie. Wybitna szarlotka z lodami podana na gorąco, pyszna czekolada i drinki. A do tego te wiklinowe kosze w których można wygodnie się rozsiąść. Co ciekawe – ostatnio w niedalekim „Urwisie” wprowadzono wegańskie menu , a w nim m.in. kotleciki z warzyw i kremy. Wybitne są jednak moim skromnym zdaniem sprzedawane w budce obok czeburki – ogromne, przewielkie pierogi, które w smaku przypominają połączenie naleśnika, racucha i placka lawasz, smażone w głębokim tłuszczu z różnymi nadzieniami. U nas był warzywny z serem oraz na słodko, z twarogiem, czekoladowym sosem, borówkami i cukrem pudrem. Ogromną porcję można kupić w cenie 10 złotych. Bardzo, bardzo Wam polecam. Odwiedźcie ich póki jeszcze są, bo ponoć akurat ci kucharze prowadzą sprzedaż objazdową.

Zaraz po Jastarni w moim TOP 10 najciekawszych miejsc półwyspu plasują się dzikie wydmy które możecie znaleźć tuż za Juratą. Ostatnio natomiast lubuję się w Chałupach i tamtejszych polach namiotowych. Tam plaże są największe, najpiękniejsze, najczystsze i – co dla mnie bardzo ważne – zapewniają sporą dawkę prywatności. Dzięki natłokom pól namiotowych które zajmują praktycznie każde wolne miejsce, nie ma tam dużych hoteli czy pensjonatów a tym samym ludzi, rodzin, hałaśliwych dzieci których towarzystwa (czego nie ukrywam) nie cenię sobie na wakacjach. W tym roku wybraliśmy Kuźnicę. Nie dlatego że rzadko tam nocujemy. Nie dlatego że taki miałam kaprys. Po prostu dlatego że reszta miejscowości została opanowana przez turystów. Kuźnica okazała się strzałem w dziesiątkę. Wege food trucki – np. obity różowym pluszem Foodszak z jego naleśnikami z bananem i masłem orzechowym, świetne knajpy – np. Czerwona Oberża i jej cudne pierogi i zupy, ale też mniej trafione okazy jak Maszoperia gdzie próbowali mi sprzedać kupne pierogi z jagodami i takie też placki ziemniaczane (o zgrozo!). To niemiłe doświadczenie przyćmiła poszerzona, piękna plaża, darmowe prysznice dla zgrzanych plażowiczów i czynne cały tydzień Centrum Informacji Turystycznej. I grill. Mój grill. Wegetariański grill i takie właśnie propozycje które dziś Wam serwuję. Nie są wymagające, może jedynie czasochłonne bo warzywa grillują się długo i trzeba ich doglądać. Nie zmienia to faktu, że efekt końcowy powala na kolana a możliwość spożycia dań w doborowym towarzystwie które twierdzi że „tak dobrego grilla jeszcze nie jadło” jest bezcenna. Plus fakt, że tego dnia kolację jedliśmy na bosaka, ze stopami w piasku, wprost na plaży. W takich okolicznościach wszystko smakuje zdecydowanie lepiej.

IMG_20150809_212650

IMG_20150809_214612

IMG_20150803_135925
Składniki

ser camembert 125 g
kilka dojrzałych śliwek
plaster sera feta
1/2 średniej cukinii (potrzeba nam 8 plastrów)
8 oliwek nabitych na wykałaczkę
ok. 30 g sera Lazur
łyżka pietruszki
ok. 25 g masła
sól i pieprz
metalowa tacka
6 dużych pieczarek

IMG_20150809_213344

IMG_20150809_213444

IMG_20150809_213155

Przepis

Warzywa i owoce myjemy. Śliwki przekrawamy na pół, z pieczarek usuwamy nóżki, cukinię kroimy na plastry średniej grubości. Na delikatnie wysmarowanej oliwą tacce układamy sery, śliwki, grzyby i warzywa. Pieczarki i cukinię solimy i pieprzymy. Rozpoczynamy grillowanie często doglądając naszego jedzenia. Wszystkie składniki regularnie przekładamy by spiekły się z każdej strony. Przygotowujemy farsz mieszając pietruszkę, ser lazur i masło. Tą mieszaniną wypełniamy kapelusze pieczarek gdy będą już miękkie, ok. 10 minut przed zdjęciem z grilla. Gdy uznamy że wszystkie składniki są gotowe zabieramy się za ostanie szlify. Pieczarki mamy już gotowe, na serze układamy więc miękkie, słodkie śliwki,  a na każdym plastrze cukinii plaster sera feta i wbijamy wetkniętą wykałaczkę z nabitą zieloną oliwką. Podajemy z pieczywem. Smacznego.

IMG_20150809_214335

IMG_20150809_210755

IMG_20150809_210533

IMG_20150810_102753

IMG_20150804_112227

IMG_20150809_232915

IMG_20150805_195751

IMG_20150803_183833

Dodaj komentarz