Pasztet z pieczonego kalafiora, marchewki i cukinii z siemieniem lnianym i serem

Z pasztetów jestem znana. Inaczej – to mój znak rozpoznawczy bo do bycia znaną to mi raczej daleko. Lubię je bo przygotowanie keksówki takiego specjału jest łatwe i szybkie. Wiadomo – sam proces wcześniejszego pieczenia warzyw a potem pasztetu trwa, jednak nasza ingerencja jest tu znikoma. Ciekawi mnie jednak jedna rzecz – mianowicie ludzie, którzy nie widzą różnicy między pasztetem a pieczenią. W maju gotowałam na scenie – nie dla byle kogo bo dla zgromadzonej przed nią publiki i Ani Starmach, która miała później moje danie ocenić i zdecydować które z trzech miejsc na podium zajmę. Zdecydowałam się wtedy na pomidorowy pasztet z ciecierzycy z żółtym serem i pieczarkami. Udało się co się udało, przypadło mi miano zwycięzcy, natomiast z samego pokazu kulinarnego zapadła mi w pamięć najmocniej jedna rzecz – prowadząca, która miała za zadanie pochodzić do uczestniczek konkursu i rozmawiać z nimi o kolejnych etapach przygotowania potraw. I w sumie nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że przez cały czas trwania pokazu pytała o to „jak tam moja pieczeń”. Stres, 9 palców zamiast 10 (bo na dobry początek zdecydowałam sobie obciąć kawałek kciuka) i to powracające pytanie. O pieczeń. Dlatego dziś będzie trochę w temacie ale też dydaktycznie. Wyjaśniamy prostą rzecz: pieczeń a pasztet.

Pasztet jest przyrządzany z jednolitej masy. Może to być zarówna masa mięsna – surowa czy wcześniej przygotowana poprzez duszenie albo pieczenie – jak i warzywna, grzybowa, a nawet i rybna. Co ważne – w skład pasztetu wchodzi łącznik w postaci jaj, bułki tartej, lnu złotego czy czego tam dusza zapragnie. Ja preferuję pasztety czyste tzn. bez dodatku ciasta.

Pieczeń natomiast to mięso pieczone lub duszone w jednym kawałku. Możecie je zrolować i będzie rolada. Może być wołowa, wieprzowa, drobiowa… Inny temat to przygotowywanie mięsa przed pieczeniem, samo zorganizowanie sprzętu do podjęcia się tego zadania, temperatura tłuszczu itp. O tym będzie kiedy indziej.

Dziś więc przedstawiam pyszny pasztet z pieczonej cukinii, marchewki, czosnku i kalafiora z ziarnami i serem, bon appétit!

IMG_20150813_213037

IMG_20150813_212736

Składniki

średnia cukinia

1/2 małego kalafiora

2 małe marchewki

1/3 woreczka ugotowanego, osolonego ryżu

jajko

3 ząbki czosnku

kilka słupków sera – może być gorgonzola, może być żółty salami jeśli nie lubicie pleśniowych

z ziół koperek i bazylia, a z przypraw: sól, pieprz (pamiętajmy – mielimy sami!), przyprawa do grillowanych warzyw, oregano, zioła prowansalskie, siemię lniane, przyda się również bułka tarta w ilości ok. 2-3 łyżek (u mnie len złocisty) do zagęszczenia

IMG_20150812_123636

IMG_20150812_123243

IMG_20150813_212557

Przepis

Cukinię, marchewkę, kalafiora myjemy, kroimy i układamy w naczyniu do zapiekania na papierze do pieczenia. Posypujemy przyprawami (u mnie minimum po 1/2 łyżeczki każdej z nich ale to zależy od Was i tego jak bardzo pasztet ma być wyrazisty w smaku). Obrzucamy posiekanym koperkiem i ząbkami czosnku. Tak przygotowaną mieszankę wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy do delikatnego zbrązowienia warzyw. Wyjmujemy, miksujemy używając blendera, dodajemy jajko, len i ryż. Mieszamy. Ewentualnie znów doprawiamy jeśli zajdzie taka potrzeba. Połowę masy przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, wzdłuż układamy słupki sera, przykrywamy resztą mieszanki i obficie posypujemy siemieniem lnianym. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na ok. 20 – 30 minut. Wyjmujemy, dekorujemy listkami bazylii i podajemy z dowolnym sosem, pieczywem, ziemniakami czy sałatką. U mnie dodatkowo na stole wraz z pasztetem zagościł sos z pieczonej papryki, czosnku, tymianku i pomidorów. Smacznego.

IMG_20150813_212352

IMG_20150813_213247

IMG_20150813_212950

Dodaj komentarz