Pichconko i gwiazdki Michelin cz. II – Bangkok, RAAN JAY FAI, czyli pani w goglach

Kolejnym miejscem w Bangkoku do którego należałoby wdepnąć odwiedzając te z gwiazdką Michelin jest oczywiście RAAN JAY FAI. Knajpa funkcjonuje w określonych dniach, godzinach i miesiącach, a żeby coś w niej zjeść należy pamiętać o rezerwacji z ok. trzymiesięcznym wyprzedzeniem.

IMG_20200119_130749_937

IMG_20200119_130708_312

Jest to pierwsze street foodowe miejsce w tym mieście w ten sposób odznaczone, ale też należy pamiętać, że Azja generalnie jest inaczej postrzegana przez profesjonalistów z przewodnika. Wyróżniane są miejsce niekoniecznie fancy, choć oczywiście posiadające smaczki. Clue tego wszystkiego to klimat i oczywiście menu miejsca, położonego nieopodal Złotej Góry i kilkanaście minut spacerem od sławnej uliczki Khao San w stolicy Tajlandii.

Wizytówką knajpy – w której spożywa się dania wewnątrz przy stolikach a oczekuje na swoją kolej na zewnątrz, siedząc na plastikowych krzesełkach jak na widowni -jest omlet z krabem. Niestety, nie ma wersji wegetariańskiej. Omlet jest jednym z wielu dań jakie można zamówić. W menu pojawia się tom yum czyli standard tajski, czy noodles, czyli kluski od których chefowa zaczynała kiedyś układanie jadłospisu.

Jay Fai jest chefową kuchni nietuzinkową i bardzo upartą. Zaczynała od street foodu i nadal w nim tkwi, bez zbędnego krygowania się opowiadając np. o pożyczkach na pierwsze półprodukty. Sama swą kuchnię uwielbia choć wielu mówi, że nie jest ona spektakularna, a raczej szczera, równa i powtarzalna.

Ogromny ruch jaki spowodowało tu przyznanie gwiazdki spowodowało, że Jay Fai nosiła się z pomysłem oddania tytułu, który doprowadził do sporego zamieszania w życiu jej i knajpy. Do tej pory nie byli zmuszeni do organizowania rezerwacji z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem czy bycia pod obstrzałem fotoreporterów – tych bardziej jak i mniej namolnych.

Sama postać 74-letniej Supinyi Junsuty – zgarbionej, starszej pani w czepku, czerwonej szmince na ustach, skórzanej zapasce i goglach operującej wokami wywołuje uśmiech na twarzy. Każdego dnia to ona stoi przy żywym ogniu, przygotowując na palnikach zamówione dania. Czy gotowanie odbywa się zgodnie z zasadami higieny? To możecie śmiało sprawdzić na filmiku :) Nomen omen pachnie pięknie, dymem i świeżymi składnikami.

IMG_20200119_130808_439

IMG_20200119_130544_654 IMG_20200119_130604_072 IMG_20200119_130626_533

IMG_20200119_130901_410

Cóż. To, że azjatycki street food jest inaczej oceniany w przewodniku Michelin już mówiłam. Odnoszę wrażenie, że tu dostrzegane i doceniane są miejsca całościowo pod kątem tzw. experience, mixu historii miejsca, chefa, kucharzy, ewoluowania menu oraz samego pomysłu na siebie.

P. S. Omlet z trzech jaj i z kraba kosztuje obecnie 130 pln plus tipy i kwota za obsługę. I nie ma czegoś takiego jak czas oczekiwania na jedzenie, bo może to być i 30 i 330 minut.