Pieczone pączki z porzeczkami i karobem

Wiem, że może na to nie wyglądam, ale fanką słodyczy nie jestem. I wiem, że możecie znaleźć u mnie dużo przepisów związanych ze słodkościami, ale na swoją obronę odpowiem, że mam w domu tzw. „słodką dziurkę” (czyli pochłaniacza łakoci wszelkiej maści). To znacznie ułatwia mi pracę przy blogu w sytuacji, gdy napadnie mnie mania pieczenia serników, dietetycznych, słodkich tortów, czy innych szaleństw.

Do czego Was zdecydowanie zachęcam. Zwłaszcza że dziś będzie mowa o pączkach (bo nadchodzi Tłusty Czwartek). Ja przewrotnie w to święto łakomczuchów na pączki ochoty akurat nie mam, choć piec je i smażyć lubię bardzo. Musicie widzieć, że samodzielny wyrób tego przysmaku owszem, jest pracochłonny, ale opłacalny pod kątem zdrowotnościowym. Bo kupne pączki często wypiekane są z wcześniej przygotowanej masy. Jest to produkt głęboko mrożony, a termin jego przydatności to nawet i 24 miesiące.

Z kolei przy produkcji tradycyjnej używany jest smalec o wyższej temperaturze palenia, przez co nie wytwarzają się w nim związki kancerogenne. Jako jednak, że ja spożywanie zwierząt potępiam (i trochę unikam tłuszczu) zdecydowałam się pączki upiec.

Jeśli ktoś będzie starał się Wam wmówić, że smażone i pieczone pączki są takie same w smaku – nie dajcie się oszukać. Te pieczone są bardziej zbite, mają zdecydowanie strukturę bardziej podobną do drożdżówki, ale też ogromny plus – nakładacie tyle domowych powideł czy konfitury ile dusza zapragnie. Dziś w opcji z lukrem karobowym, żurawiną i skórką mandarynkową.

IMG_20190216_201135_790

IMG_20190216_201040_288

IMG_20190216_203309_796

Składniki

100 ml roślinnego mleka

50 g świeżych drożdży

390 g mąki orkiszowej (plus do podsypania i łyżka do rozczynu)

50 g stewii + 12 g do rozczynu

3/4 łyżeczki soli

2/3 szklanki puree z jabłka (bez skórki)

140 g masła klarowanego

dżem porzeczkowy – 8 łyżeczek

lukier

skórka z połowy mandarynki

3 łyżki karobu*

3 łyżki stewii

łyżka soku z mandarynki

3 łyżki oleju kokosowego

+ żurawina do ozdoby

IMG_20190216_201721_502

IMG_20190216_201808_532

IMG_20190216_202217_904

IMG_20190216_203146_226

IMG_20190216_202907_677

IMG_20190216_202114_177

IMG_20190216_202031_789

Przepis

Produkty z lodówki wcześniej ocieplamy w temperaturze pokojowej. Lodówka będzie tu odgrywała ważną rolę bo to w niej ciasto będzie pracowało na smak i zapach całą noc.

Bardzo ciepłe mleko, pokruszone drożdże, łyżkę stewii i łyżkę mąki mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia. To nie potrwa długo. W osobnej, dużej misce mieszamy trzepaczką mąkę, pozostałą stewię i sól. Dodajemy rozczyn i delikatnie mieszamy. Następnie dodajemy puree i wyrabiamy ciasto rękoma przez kilka minut. Dodajemy część masła klarowanego, znów wyrabiamy podsypując delikatnie mąką w razie potrzeby. Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy na wyrośnięcia na około godzinę.

Po tym czasie zakrywamy szmatką i odstawiamy na noc do lodówki.

Rano, wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę oprószoną mąką. Dajemy mu chwilę by się ociepliło a następnie wyrabiamy pozbywając się powietrza. Pozostawiamy do wyrośnięcia i dzielimy na 8 kulek. Każdą rozpłaszczamy w dłoni, a na środek kładziemy łyżeczkę dżemu. Formujemy znów kulkę i wkładamy do papilotki. Ja robię je sama obwiązując papier do pieczenia ułożony odpowiednio na szklance (jak na zdjęciu).

Układamy papilotki na blaszce i odstawiamy na ok. 15 minut do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni C i wstawiamy pączki do piekarnika na ok. 10 minut.

Składniki lukru łączymy (prócz skórki) i polewamy pączki gdy ostygną. Posypujemy skórką z mandarynki i ozdabiamy żurawiną.

* W przepisie i na zdjęciach użyliśmy karobu – jednego z wielu produktów dostępnych w internetowym sklepie Organicmania.pl – agregatu zdrowej żywności dostępnej za kliknięciem.

IMG_20190216_204358_945

BIO EUROPA KAROB BIO to dwustugramowe opakowanie mączki z drzewa karobowego (inaczej chleba świętojańskiego). Za kilka złotych możecie nabyć iście prozdrowotny produkt. Bo karob – przypominający w swej konsystencji i wyglądzie kakao – jest źródłem witamin B1, B2, B3, A, E, D, minerałów takich jak magnez, żelazo, fosfor i wapń, pektyn, czy śluzów i garbników hamujących rozwój bakterii. Obniża też poziom cholesterolu we krwi, poprawia trawienie, jest bezglutenowy i z powodzeniem mogą go spożywać dzieci, bo nie zawiera cukru ani glukozy, a – w przeciwieństwie do kakao – nie ma też teobrominy, która działa pobudzająco i może powodować nadpobudliwość u maluchów. Spotkałam się z opinią, że karobem można zastąpić kawę co akurat pomysłem wydaje mi się lichym, natomiast polecam go do budyniu, owsianki, smoothie, czy po prostu tak jak dziś – jako składnik polew.

Knedle bez ziemniaków, z parzonego ciasta

Rodzajów knedli jest mnóstwo – w Wielkopolsce utożsamiamy je z ciastem zrobionym z ziemniaków, jednak te słodkie kulki można stworzyć z bułki, z drożdżami, można je upiec albo właśnie zaparzyć. Czasami knedlami ziemniaczanymi nazywa się kartacze serwowane z mięsnym farszem. Czesi mają swoje knedliki przygotowywane z ciasta wyrabianego zwykle na bazie gotowanych ziemniaków (wtedy jest to tzw. bramborový knedlík), mąki pszennej (houskový knedlík), czy na wzór polskich klusek śląskich – tzwknedlík chlupatý.

Jakby tego dania nie nazywać królem jest tu ziemniak. Obfituje on w potas oraz magnez, żelazo, wapń i fosfor. Najwięcej jest w nich witaminy C a ugotowane w mundurkach zawierają również błonnik. Stare ziemniaki są bardziej kaloryczne niż młode przez większą zawartość skrobi, ale mają jednocześnie zdecydowanie więcej witamin B1 i B6. W Polsce bazuje się właśnie na ziemniakach i słodkich wersjach tego dania. Problemem – choć pysznym – jest dla niektórych właśnie ilość skrobi w potrawie. Bo choć ziemniaki mają swoje ogromne plusy i są produktem naturalnie bezglutenowym, to u niektórych mogą wywoływać alergie (np. w diecie dziecka). W takiej sytuacji można cierpieć na pokrzywkę, atopowe zapalenie skóry, a nawet astmę. Leczeniem wciąż jest głównie dieta eliminacyjna. Jeśli więc rzeczywiście macie problem z pyrkami a knedle kochacie miłością wielką to ten przepis jest szczególnie dla Was, drogie łakomczuszki!

śliwki

1 (3)

1 (4)

1 (5)

Składniki

250 ml mleka roślinnego, najlepiej migdałowego
20 g masła roślinnego
250 g mąki pszennej
2 jajka rozm. S
szczypta soli
500 g świeżych śliwek i stewia do posypania owoców

1 (6)

1 (7)

ciasto
Przepis

W garnku gotujemy mleko z masłem oraz solą i – ciągle mieszając – wsypujemy stopniowo mąkę. Mieszamy szpatułką, starając się oderwać ciasto od ścianek garnka, po czym ugniatamy je uważając przy tym, by się nie poparzyć. Ciasto odstawiamy do zaparzenia i ostygnięcia w ciepłym miejscu, pod ściereczką.

W tym czasie drylujemy śliwki i kroimy je na pół. Po ostygnięciu ciasta dodajemy rozbełtane jajka. Mieszamy i formujemy kulki. Warto je obtoczyć na stolnicy wysypanej mąką. Następnie każdą kulkę rozpłaszczamy w dłoniach i układamy na środku połówkę śliwki – lub całą, zależy jak duże knedle chcecie przygotować. Posypujemy stewią, zlepiamy i formujemy knedle. Gotujemy we wrzącej wodzie kilka minut od momentu wypłynięcia. Przed podaniem knedle można polać roztopionym masłem, śmietaną itp.

gotowe

przekrój

Pak choi na maśle klarowanym z płatkami nori

Pierwszy raz wielka miłość do jadalnych wodorostów obudziła się we mnie podczas zimowej, dłuższej wyprawy do Tajlandii. Skupiliśmy się wtedy na wegetariańskim południu tego kraju, radośnie machając Polsce na pożegnanie z okien samolotu. Kilkunastogodzinna podróż i jesteśmy na miejscu. Skwaru może nie było, ale dobijała ogromna wilgoć powietrza (podczas gdy my staliśmy w zimowych rzeczach w ogromnej kolejce z innymi przybyszami czekając na wpuszczenie do tego egzotycznego kraju). 30 stopni w cieniu, szybka taksówka (pierwsza i ostatnia która nas oszukała podczas tej podróży zdzierając miliony monet) i jesteśmy w hotelu. Kilkanaście złotych za osobę za trzyosobowy pokój w iście królewskim standardzie, z łóżkami wyposażonymi w prywatne, oszklone balkoniki z widokiem na małpy i słonie. Prysznic i pierwsza myśl – jedzenie. Tego dnia spróbowałam ponad 18 smakołyków. Kolejnego następne 24. Wśród nich znalazło się i wegańskie jajko w rolce udającej niektóre polskie serki topione – oraz oczywiście nori. Lekkie jak piórko. Zapakowane w płaskie opakowania chroniące właściwości tego kruchego przysmaku. Do zjedzenia krótko po otwarciu z racji raptownego pochłaniania wilgoci. Pełne aromatu, w niektórych wersjach lekko pikantne i niesamowicie ingerujące w estetykę wyglądu naszego uzębienia (na szczęście tylko na czas spożywania).

Pokazuję je Wam poniżej w wersji z chipsami, a proponuję użycie podczas przygotowania prostej i pysznej potrawy z nori i pak choi. I życzę smacznego prosto ze słonecznej Kambodży. Enjoy!

IMG_20181125_211444_032

IMG_20181125_211111_281

IMG_20181125_212414_235

Składniki

2 szt. kapusty pak choi
3 ząbki czosnku
2 łyżki sosu sojowego ciemnego
ok. 1 cm korzenia imbiru
łyżeczka płynnego miodu
10 g łuskanego sezamu
masło klarowane do smażenia
płaty nori do serwowania
olej sezamowy do smaku
łyżka siekanego szczypiorku
szklanka ugotowanej, małej fasolki
sól i pieprz

IMG_20181125_211838_200

IMG_20181125_212007_626

IMG_20181125_211330_220

Przepis

Na suchej patelni upraż sezam i zsyp do naczynia. Czosnek obierz i posiekaj, imbir przeciśnij przez praskę. Dodaj masło na patelnię i wrzuć umytą kapustę w liściach, czosnek i imbir. Smaż kilka minut, polej sosem sojowym, miodem i duś przez minutę. Dodaj wszystkie fasolki. Dopraw solą i pieprzem. Zwiększ ogień i podsmaż wszystko. Serwuj z nori, polane olejem sezamowym, posypane sezamem i szczypiorem.

IMG_20181125_211745_514

W przepisie sięgnęliśmy po produkty sklepu Organicmania.pl – „GHEE EASY MASŁO KLAROWANE GHEE 100 g”, „CLEARSPRING CHIPSY Z ALG MORSKICH NATURALNE BIO 5 g” oraz „OLEJARNIA NIWKI OLEJ SEZAMOWY TŁOCZONY NA ZIMNO”.* Niech nie zwiedzie Was mała pojemność opakowań – algi to ok. 10 sztuk esencjonalnych płatków, natomiast klarowane masło jest niezwykle wydajne przy obróbce termicznej. Skład obu jest bardzo prosty – masło to stuprocentowy tłuszcz mleczny bio. Dzięki znakowi „euro-liść” mamy gwarancję, że produkt ten, wytworzony jest przynajmniej w 95% ze składników pochodzących z upraw ekologicznych lub/i kontrolowanych dzikich zbiorów.

Ghee wytwarza się przez długotrwałe podgrzanie masła na bardzo małym ogniu, dzięki czemu odparowuje zawarta w nim woda, a białko, zanieczyszczenia i inne substancje pochodzące z mleka oddzielają się, dzięki czemu uzyskujemy czysty tłuszcz dobry nawet dla osób z nietolerancją kazeiny lub laktozy. Charakteryzuje się on również wysoką temperaturą dymienia – 250 stopni C. – dzięki czemu – i w przeciwieństwie do zwykłego masła – ghee się nie przypala, zapewnia lepsze wchłanianie składników odżywczych przez nasz organizm i eliminuje toksyny.

Prażone wodorosty nori z dodatkiem oleju rzepakowego, sezamowego i solą charakteryzują się wysoką zawartością błonnika, zdrowych tłuszczów i zdrowotnych związków roślinnych. Algi są niezwykle zdrowym pokarmem – charakteryzują się prawdziwym bogactwem witamin – A, B1, C, wapnia, żelaza, jodu, cynku, błonnika pokarmowego, kwasów omega 3 i 6 oraz aminokwasów. Bardzo korzystnie wpływają na trawienie, zalecane są także przy anemii i w przypadku kłopotów ze wzrokiem, wysokim ciśnieniem i poziomem cholesterolu. Jest to również produkt dietetyczny – paczuszka płatków nori to zaledwie 28 kcal.

* Artykuły dostępne w internetowym sklepie organicmania.pl.

1

IMG_20181125_212245_943

IMG_20181125_212337_878

 

Kotlety mielone a’la ruskie

Kotlety mielone zawsze kojarzyły mi się w dwojaki sposób – z moją babcią i… z chomikami. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale każdy taki mały, wysmażony na złoto walec przywoływał we mnie wspomnienia rudo-białych, mięciutkich chomiczków. Walce te toczyła w ilościach masowych moja babcia, przygotowując zapasy jedzenia jak dla wojska na każdą niedzielę. Wersja wegetariańska na szczęście nie przypomina smakowo oryginału. Chodzi jedynie o formę nazewnictwa. Nad Sekwaną byliby zapewne poirytowani z tego powodu ale trudno. Bo nie wiem czy wiecie ale Francuzów w kwietniu zaczęły obowiązywać nowe przepisy, według których określenia takie jak kotlet sojowy nie mogą być używane. Cóż, na szczęście w Polsce możecie jeszcze sobie zaserwować wege mielone z cytrynowym purée i smażoną marchewką z groszkiem. Polecam skorzystać ;]

P.S. A czemu ruskie mielone? Bo w połowie przygotowań masy  uzyskacie wegański farsz o smaku właśnie pierogów ruskich!

IMG_20181224_130303_988

IMG_20181224_131131_416

IMG_20181224_132915_988


Składniki

torebka suchej kaszy jaglanej
łyżeczka wędzonej papryki
200 g tofu wędzonego
3 szalotki
zioła i przyprawy do smaku – sól, pieprz, zioła prowansalskie, gorczyca biała sproszkowana, papryka słodka, majeranek, chili, kolendra, tymianek
1/3 – 1/2 szklanka bułki tartej + do obtoczenia
jajko
natka pietruszki 2 łyżki
2 łyżki mleka
2 łyżki startego sera cheddar
olej do smażenia
3 ząbki czosnku

IMG_20181224_130828_718

IMG_20181224_130638_691
Przepisy

Nic prostszego. Kaszę gotujemy w osolonej wodzie. Szalotkę i czosnek szatkujemy, smażymy na oleju. Przekładamy do miski, dodajemy pokruszone tofu, pietruszkę, paprykę, bułkę tartą, żółtko i ser. Teraz macie prze sobą masę o smaku kotletów ruskich. Bez jaj. A gdy chcecie zmienić jej smak możecie sięgnąć po mieszankę dowolnych ziół – np. do kotletów mielonych, a nawet i do pizzy. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni. Formujecie kotlety, obtaczacie w mieszance białka z mlekiem i bułce tartej i smażycie. Smacznego!

IMG_20181224_130457_923

Ze zdrowiem na TY

„Tyle zdrowia w całym mieście, nie widziałeś tego jeszcze – popatrz!” – taką parafrazą jakże pięknej, polskiej piosenki będącej absolutnym klasykiem witam Was dobrymi wieściami. W mym rodzinnym Kaliszu powstał sklep. Nietuzinkowy – bo eko-wirtualny – będący internetową kumulacją najsmaczniejszych i najzdrowszych typów ich założycieli.

Organicmania.pl powstała z miłości do jakości. Osobiście nie zawsze byłam fanem wybierania jedzenia bez możliwości jego dotknięcia, powąchania, sprawdzenia wagi, miałkości itp. jednak w pewnym stopniu rozwoju własnych warsztatów kulinarnych nie ma się czasu na tak przyjemne i przyziemne sprawy jak zakupy (które nomen omen, kocham pasją ogromną). Wtedy z pomocą nadciąga wirtualny sklep, który oferuje wyselekcjonowane produkty, bazujące wyłącznie na naturalnych, zdrowych, składnikach.

IMG_20181122_124222_689

IMG_20181122_124134_010

IMG_20181122_124258_201

IMG_20181122_124000_468

Organicmania to oszczędność czasu i energii bo zamiast przeznaczać te na analizowanie treści zawartych w opisie i składzie każdego produktu, możemy śmiało buszować po wirtualnych półkach będąc pewnymi, że nie natrafimy na artykuł, który pomimo oznaczenia BIO lub Eko, zdrowy w rzeczywistości nie jest. Natrafimy za to na starannie wyselekcjonowane artykuły, pochodzące z certyfikowanych, nie używających w obróbce chemii gospodarstw i upraw ekologicznych oraz biodynamicznych. Spokojnie spać mogą również ci, którzy na uwadze mają dbanie o środowisko, unikają w swej diecie glutenu, rafinowanego białego cukru, uwodornionego tłuszczu czy karagenów, albo po prostu chcą podchodzić do kwestii odżywiania się z głową i bardziej świadomie.

Zdrowe produkty najlepszej jakości często charakteryzują się tym, że są klasyfikowane jako żywność certyfikowana. Warto zdawać sobie sprawę, że asortyment Organicmanii zawiera również i takie – czyli stworzone z organicznych składników, bez ingerencji genetycznej. Żywność z certyfikatem ekologicznym gwarantuje, że jest ona wolna od toksycznych chemikaliów, pestycydów, herbicydów, sztucznych nawozów, dodatków, barwników, aromatów, czy jakże popularnych polepszaczy smaków. Szukając takich artykułów sugerujmy się znakiem „zielony liść” który jest gwarancją nabycia produktu ekologicznego lub bio. Wszystkie te artykuły Organicmania poukładała dla naszej wygody na swoich przejrzystych, wirtualnych półkach sklepowych z podziałem: dla dzieci, kawy i herbaty, makarony, musli, płatki i granole, „na gotowo”, oleje i tłuszcze, orzechy i suszone owoce, pasty, masła, smarowidła, przekąski, soki, syropy i napoje oraz zdrowe słodycze. Ceny wszystkich tych produktów wahają się od kilku do kilkudziesięciu złotych, a można znaleźć tu naprawdę wiele ciekawych opcji produkowanych przez polskie marki Wśród nich znalazła się Rodzinna wytwórnia makaronów Fabijańscy, która wytwarza m.in. makaron z zielonego groszku. Do ciekawszych opcji zaliczyć można również „DIET FOOD PAPIER TRUSKAWKOWY BIO”, będący połączeniem ekologicznych owoców i technologii suszenia poniżej 42 stopni, czy „BETTR CHRUPKI Z QUINOA O SMAKU PIZZY BEZGLUTENOWE” – idealną przekąskę, na bazie mąki kukurydzianej i mąki z quinoa, czyli komosy ryżowej.

IMG_20181122_123639_401

IMG_20181122_124055_339

Organicmania jest dostępna dla swoich klientów całą dobę i oferuje trzy możliwości cenowe dostarczenia swoich produktów – w tym także odbiór z paczkomatu dla wygody kupujących. Jeśli natomiast zdecydujemy się na zapisanie do newslettera sklep zaoferuje nam 10% zniżki na zakupione produkty.

Więcej niezbędnych informacji znajdziecie pod adresem organicmania.pl. Warto być z tą stroną „na bieżąco” gdyż asortyment sklepu będzie stale poszerzany.

IMG_20181122_123926_173

IMG_20181122_123710_906

* Artykuły dostępne w internetowym sklepie organicmania.pl przedstawione na zdjęciach:

• Helpa Kaszka 5 zbóż

• Fabijańscy Makaron z zielonego groszku

• Livity danie na gotowo Orient

• Green Spoon olej lniany

• Terrasana krem z pestek słonecznika

• Foods by Ann Płatki owsiane bezglutenowe

• Vero Sok jabłko – agrest

• Quin Bite Baton czekolada mięta

• Bio Europa karob

• Fresano orzechy brazylijskie 150 g

• Masło bazyliowe Palce Lizać 200 g

• Basia Basia laskolada

IMG_20181122_124339_541

IMG_20181122_123826_078

Pakora z kwiatów dyni, z muszkatołowo-lubczykową ricottą

Jak co roku na wszystkich portalach kulinarnych chefowie kuchni i blogerzy zachwycają się dynią, jej odmianami i możliwościami przyrządzenia z tego warzywa kremów czy innych dań. Ponad 20 odmian, teoretycznie niekończące się możliwości obróbki termicznej czy przygotowania i jeden maleńki problem z mojej strony – dynia mi nie smakuje. Kiedyś był to szpinak i truskawki. To minęło, pojawił się niesmak na myśl o mlecznej czekoladzie, krowim mleku i makaronie spaghetti. Dynia wśród warzyw niekoniecznie pożądanych w mej kuchni króluje niezmiennie. Jasne, że potrafię z niej przygotować gnocchi, upiec ciastka czy babkę. Moja teściowa gotuje w tym czasie kremy idealne a ja nadal szukam tego absolutnie złotego środka, potrawy która mnie kulinarnie zaspokoi. Nie będę więc przynudzać że mam pomysł na „superekstrazupę” z tej jagody itp. Przynudzę Wam za to o czymś innym – że znalazłam sposób na wykorzystanie męskich kwiatów dyni, czyli mam kolejny przepis z cyklu „zero waste”. Zero, bo męskie w dynie się nie przemieniają, a użyte usychają i zamieniają się w kompost.

Kwiatów męskich na roślinie jest więcej niż kwiatów żeńskich i ich zjedzenie nie przynosi roślinie żadnej szkody. No chyba, że oberwiemy je wszystkie.

Jak rozpoznać kwiaty by nie zjeść przyszłej dyni? Otóż kwiat męski rozwija się na długiej, cienkiej kolczastej szypułce i zawiera pręciki z pyłkiem. Kwiaty żeńskie osadzone są na krótkiej szypułce, mają jeden słupek i jest ich na roślinie dosłownie kilka. Dlaczego? Otóż dlatego, że gdyby było ich więcej i ze wszystkich wyrosłyby jagody (czyli nasze owe dynie), roślina nie uniosłaby ciężaru „macierzyństwa”. A apetyt dynie mają przeogromny – zwróćcie uwagę jak gwałtownie rosną w sezonie.

Podsumowując – dziś garściami z dyni bierzemy ile się da i niekoniecznie skupiamy się na żółtym miąższu. Skupmy się na tym co daje nam natura i co możemy zdobyć sami i zjeść. Kwiaty w dłoń i gotujmy!
P.S. Dodatkowo powinny Was zainteresować dwie sprawy:

- czym jest pakora
- gałka jest psychoaktywna

Pakora to przekąska popularna m.in. na południu Indii a powstaje przez zanurzenie warzyw w cieście z besanu (mąki z ciecierzycy) i smażenie w głębokim oleju. Nadużycie gałki natomiast może mieć rózne skutki, bo i zaparcia i mdości, ale też halucynacje, zaburzenia świadomości i oszołomienie.

P1140700

P1140712

P1140731

P1140660

Składniki

10 męskich kwiatów dyni
100ml niemleka roślinnego – najlepiej sojowe lub ryżowe, migdałowe będzie za słodkie
50g mąki pszennej
70g mąki z ciecierzycy (besan)
200g sera ricotta
gałka muszkatołowa – płaska łyżeczka
świeży, siekany lubczyk – płaska łyżeczka
sól i pieprz do smaku
olej do smażenia

P1140652

P1140673

P1140687

P1140691

Przepis

Kwiaty oczyszczamy, płuczemy i suszymy. Ser mieszamy z przyprawami i faszerujemy nim kwiaty. Obtaczamy je w mące pszennej, następnie w mleku, kolejno w mące z ciecierzycy. Smażymy na mocno rozgrzanym tłuszczu z dwóch stron do zbrązowienia.

UWAGA: Pręciki i łodyżki są niejadalne i niesamowicie gorzkie. Kwiaty spożywamy odkrawając część tylną, łączącą je z łodygą. Podajemy np. jako przystawkę do salsy lub na sałatce.

P1140704

P1140708

P1140718

P1140721

P1140738

Słodko-kwaśny dżem mirabelkowy z szampanem i białą czekoladą

Jakże ja bym chciała napisać Wam dziś coś niesamowicie mądrego na temat tego przepisu. Jakąś ciekawą opowieść, wspominki, historię okraszoną domową anegdotką. Tymczasem prawda jest taka, że nie znoszę marnować jedzenia. I nie chodzi tu o jedzenie moje „osobiste”, z lodówki, wyrzucane po przeterminowaniu z racji popełnienia nieprzemylanych zakupów a o marnowanie ogólnie. Mirabelki to produkt niedoceniany. Męczą się te owoce na drzewkach, mało kto je zbiera, czasem szarpną się na nie szpaki pogodzone z brakiem czereśni. Serce mi zawsze pęka gdy widzę te żółciutkie kuleczki rozjechane, rozdeptane, porozwalane gdziś za płotem na podwórku. Dlatego je zbieram, zrywam z  drzewka gdy nadejdzie ich czas wybierając miejsca oddalone od ruchliwych szos i przerabiam na pyszności. Oczywiście eksperymentując – dokładnie tak, jak w tym przepisie. Efekt? Przetwory idealne do sera, tortu, bułki – czego dusza zapragnie. Zapraszam.

IMG_20180922_135624_002

IMG_20180919_190650_968

IMG_20180922_140009_246

IMG_20180919_192009_756

IMG_20180919_191656_691

IMG_20180919_191350_717

Składniki

600g mirabelek bez pestek
200g cukru
pół szklanki szampana lub białego, musującego wina dobrej jakości
4 standardowe kostki białej czekolady

Przepis

Mirabelki myjemy i wyjmujemy pestki, wrzucamy do garnka, dodajemy resztę składników. Czekolada w tym przepisie spowoduje, że przetwory będą przyjemnie aksamitne w konsystencji. Gotujemy na małym ogniu aż owoce się zeszklą i zagęszczą, a płyn odparuje. Gorący dżem przekładamy do wysterylizowanych słoików i pasteryzujemy 15-20 minut w piekarniku w 100 stopniach C.

IMG_20180919_191452_228

IMG_20180919_191738_631

IMG_20180922_135752_585

Ingredients

600g mirabelle plum
200g sugar
1/2 cup dry champagne
white chocolate (20-25g)

Recipe

Combine fruits, champagne and chocolate in a pan; bring to boil. Stir mixture and cook, stirring constantly. Cook until sugar dissolves. Sterilize the jars and lids in boiling water. Ladle jam into hot, sterilized jars, filling to within 1/4 inch of the top. Top with lids and screw on rings.

IMG_20180919_190405_860

IMG_20180919_192445_971

IMG_20180922_140110_092

IMG_20180922_135704_712

 

Śniadaniowa tortilla z kurkami i kokosowymi jajkami |Coconut Eggs, Chanterelles Breakfast Torrtilla

Nigdy nie byłam fanką śniadań na słodko. Generalnie nie przepadam za słodkimi daniami, a zawsze będąc w knajpie i mając wybór np. między (jakże sztampowym) naleśnikiem ze szpinakiem i czosnkiem a bitą śmietaną i owocami, wybiorę tę pierwszą opcję. Bohater naszego domu często sięga po ciemny chleb z miodem, masłem orzechowym i mieszanką bakaliową. Ja w tym porannym czasie gryzę białą bułkę (tak wiem), z masłem i żółtym serem – oczywiście plastry krojone „na grubo”.

Nigdy nie byłam na diecie. Raz zdarzyło mi się liczyć kalorie, ale gdy w połowie drugiego śniadania czyli ok. g. 10-tej odkryłam, że pochłonęłam ich już 912 porzuciłam temat. Pozostałe 288 kalorii z tego dnia przeznaczyłam na dodatkową porcję masła. Generalnie nie odżywiam się super „fit” bo nie mam fioła na punkcie ograniczania sobie jedzenia. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy, bo gdy przez tydzień trzyma mnie lekkie ssanko, dodatkowe kilogramy wpadają dość szybko. A jak już się przeżrę to po prostu nie jem, bo nie mam na to ochoty i zrzucam nową kołderkę.

Dzisiejsza opcja jest niesamowicie łatwa w przygotowaniu i smaczna. Niekoniecznie mocno kaloryczna a w przygotowaniu potrzebujecie jedynie patelni, szpatuły oraz oczywiście kurek, na które sezon się już rozpoczął, odrobiny dobrego mleka kokosowego by nasze danie było przyjemnie wilgotne i troszkę papryki wędzonej. Powodzenia i smacznego!

IMG_20180824_183212_856

Składniki (2 porcje)

tortilla 2 szt.
jajka rozm. M 3 szt
mleko kokosowe 3 łyżki
łyżka posiekanego szczypiorku
kurki – garść
sól, papryka wędzona i pieprz do smaku, dodatkowa łyżeczka papryki do posypania dania
masło 1 łyżeczka
1/2 łyżeczki oleju

Ingredients (for two)

2 whole wheat tortillas
3 eggs
3 tablespoons coconut milk
1 tablespoon chopped chive
salt, black pepper, smoked paprica (powder)
1/2 teaspoon olive oil
1 teaspoon butter
chanterelles – a cup
IMG_20180824_172102_118

Przepis

Kurki oszyszczamy z piasku itp. Nie należy ich namaczać bo mogą zrobić się gorzkie i zepsuć smak dania. Grzyby kroimy na mniejsze kawałki. Na jednej patelni rozgrzewamy tłuszcze. Smażymy kurki ok. 5-7 minut. Po tym czasie w miseczce należy rozbełtać jajka, wymieszać z mlekiem, solą, papryką i pieprzem. Na drugiej patelni smażymy tortillę aż zmięknie i trochę się przypiecze. Do grzybów dodajemy jajka i smażymy chwilę, aż masa się zetnie ale nadal będzie wilgotna. Jajówę układamy na tortilli, dodajemy np. sałatę, rzodkiewkę, obowiązkowo posypujemy większą ilością papryki oraz szczypiorkiem.

Recipe

Slice the mushrooms in half. In a large skillet, heat oil and butter over medium-heat. Add mushrooms and sauté for 5 – 7 minutes, stirring occasionally. In a small bowl, whisk together eggs, milk, salt, paprica and black pepper. Turn heat up to medium-high and pour egg mixture into skillet with mushrooms. Stir eggs with spatula frequently to scramble and mix everything together. Continue to scramble eggs until no longer runny, about 2 – 3 minutes. Remove from pan and divide egg mixture into two, hot tortillas. Wrap and serve with paprica powder and chopped chive.
IMG_20180824_170916_370

Domowy serek orzechowy

Jak to pasjonat gotuję pasjami. Jak mam chęć, przerobię na powidła pół targowiska, jak nie – chodzę głodna dwa tygodnie ale nic mnie nie zmusi bym podpaliła ogień pod garnkami. Idealna definicja „szewca w dziurawych butach”. Kiedyś planowałam posiłki z dnia na dzień, teraz idę na żywioł łącząc to co mam akurat w lodówce z moimi smakowymi potrzebami. Tak było właśnie w przypadku tego serka.

Dziś będziemy pracować na mleku pasteryzownym. Generalnie pasteryzujemy je, gdy obawiamy się jego źródła pochodzenia, a sama obróbka cieplna często stosowana jest właśnie w produkcji serów twarogowych. W samym serowarstwie główne znaczenie mają dwa sposoby pasteryzowania:

- długotrwała – obróbka w niskiej temperaturze 63°C przez 30 minut
- łagodna – obróbka w temperaturze 72°C przez 15 – 30 sekund

Minusem pasteryzowania jest fakt, że pozbawia ono mleko charakterystycznego smaku i zapachu, w efekcie czego sery tworzone z takiego mleka nie są mocno wyraziste. Zmienia się także skład chemiczny mleka, pozbawiając go części wapnia przez co  spada krzepliwość i kurczliwość skrzepu przy produkcji serów. By je poprawić należy dodać chlorek wapnia w odpowiedniej proporcji. Ponieważ może to być jednak zakup ciężki do zdobycia postawimy dziś na sok z cytryny a tym samym stworzymy ser w ekspresowym tempie, ale też z krótką datą przydatności. Dobrej zabawy!

IMG_20180723_230210_881
IMG_20180723_230549_420

Składniki

litr mleka 2 proc. niepasteryzowanego, homogenizowanego
1/2 cytryny
1/2 – 1/3 łyżeczki soli
1 płaska łyżka prażonego siemienia lnianego
1 płaska łyżka zmielonych na puder orzechów włoskich
IMG_20180723_231345_247
IMG_20180723_230317_505

Przepis

Mleko zagotowujemy aż do opanowanego momentu kipienia. Wlewamy sok wyciśnięty z cytryny i mieszamy. W tym momencie zaczynają pojawiać się skrzepy – to nasz ser. Skrzepy odławiamy i przekładamy do miseczki. Dodajemy sól i mieszamy. Odciskamy, odlewamy zebrany płyn i dodajemy resztę składników. Znów mieszamy, formujemy w kulkę którą układamy w małym sitku, dociskamy i opieramy w miseczce tak, by mógł odsączać się płyn. Po ostudzeniu ser jest gotowy. Może się trochę kruszyć przez dodatki ale jest pyszny, uwierzcie mi.
IMG_20180723_231046_887
IMG_20180723_230853_199

Lemoniada probiotyczna z serwatką

Nie jest tajemnicą że gotując każdorazowo staram się wdrażać w kuchni zasady zdrowego odżywiania co skutkuje pięknymi oszczędnościami – od ponad dwóch lat nie zdarzyło mi się wyrzucić nadprogramowego nadmiaru jedzenia. Cenię sobie zero waste nie tylko w swojej kuchni, ale także podczas warsztatów kulinarnych które prowadzę. I nie byłabym sobą gdybym nie starała się zarażać tą ideą również poprzez Pichconko.pl. Dlatego znajdziecie tu przepis oryginalny, zachęcający do przystopowania na moment i zastanowienia się czy aby na pewno staracie się gospodarować jedzeniem w swoich domach tak, by niczego nie marnować. Dziś nie będziemy marnować serwatki która powstaje przy wytwarzaniu sera.

To, że możecie sami stworzyć ser wiecie już dzięki temu przepisowi.

Jest jeszcze jeden który mógłby Was zainteresować – mianowicie przepis na ser labneh. Pierwszy raz próbowany na Cyprze, z chlebkiem Saj oraz mieszanką Za’atar podbił moje kubki smakowe. Jak się go przygotowuje? Fenomenalnie prosto – odcedzamy jogurt grecki z dodatkiem soli na gazie. I tyle. Konstrukcję z jogurtem, wstawiamy do lodówki podkładając miskę do której będzie zbierała się wyciekająca z jogurtu serwatka. By otrzymać jej jak najwięcej dobrze jest co kilka godzin serek odcisnąć w materiale i ciaśniej związać gumką. A czemu chcemy uzyskać więcej serwatki? Raz, że produkt końcowy czyli ser będzie bardziej zwarty a dwa, że uzyskamy więcej płynu który posłuży nam do stworzenia pysznej lemoniady probiotycznej. Tak, probiotycznej. A co to oznacza? Że wprowadzimy do menu orzeźwiający napój mający jednocześnie pozytywny wpływ na naszą mikroflorę jelitową. A czemu powinniśmy o nią dbać? Bo zależy od niej nie tylko poprawne trawienie ale i dobry nastrój! Brzmi nieprawdopodobnie? Spróbujcie sami.

P.S. Lemoniada dobrze działa na małych niejadków i niepijków„. Oszuka najbardziej wyostrzone zmysły. Wiem co mówię, bo sama z powodzeniem testuję ją na swoim niepijku :)

IMG_20180607_221523_760
IMG_20180607_221724_393

IMG_20180607_221450_068

IMG_20180607_221259_148

IMG_20180607_221222_357

IMG_20180607_221342_655
Składniki

1 litr wody mineralnej niegazowanej
szklanka serwatki
1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku z limonki
sok z jednego, dużego grejpfruta
kilka polskich truskawek
kilka listków mięty
łyżeczka cukru trzcinowego
miód do smaku

IMG_20180607_221426_884

IMG_20180607_221935_149

IMG_20180607_222017_669

Przepis

Najpierw mieszamy serwatkę z cukrem by dać bakteriom pożywkę. Dodajemy resztę składników bez miodu i blendujemy. Na koniec dosładzamy miodem. Gotowe!

IMG_20180607_221904_633